Google PlusFacebookTwitter

Morze

By on maj 13, 2014

Po pierwsze – nikt jeszcze nie rzygał (choć to normalna, codzienna czynność związana z adaptacją organizmu do środowiska morskiego). Pierwszy tydzień okazał się wyjątkowo łaskawy, dzięki czemu cywilizacyjne przyzwyczajenia i siedzący tryb życia wychodzą z nas w powolny, naturalny sposób. Objawiają się przede wszystkim fizycznym zmęczeniem. Każdy, kto pracuje na świeżym powietrzu i na co dzień...

Po pierwsze – nikt jeszcze nie rzygał (choć to normalna, codzienna czynność związana z adaptacją organizmu do środowiska morskiego). Pierwszy tydzień okazał się wyjątkowo łaskawy, dzięki czemu cywilizacyjne przyzwyczajenia i siedzący tryb życia wychodzą z nas w powolny, naturalny sposób. Objawiają się przede wszystkim fizycznym zmęczeniem. Każdy, kto pracuje na świeżym powietrzu i na co dzień zmaga się z chłodnym wiatrem, wie jakie to wszystko potrafi być wyczerpujące (czapki z głów dla Panów z Polar Expedition!).

 

Po postoju w Świnoujściu, do którego musieliśmy zawitać w celu uzupełnienia braków w wyposażeniu, okazało się, że znad Morza Północnego w weekend nadciągnie niż. Oznaczało to silny wiatr osiągający na szkwałach do sześciu w skali Beauforta i wiejący w zupełnie przeciwnym kierunku względem trasy, jaką sobie wyznaczyliśmy. Taka pogoda mogła pokrzyżować nam szyki.

 

Postanowiliśmy zrezygnować z pobytu w Kopenhadze i zrobić długi (jak na początek oczywiście) stuosiemdziesięcio-milowy przelot ze Świnoujścia do Kilonii. Jako że jesteśmy dopiero na początku rejsu i mamy sporo obowiązków publikacyjno-filmowo-zdjęciowych – próbujemy utrudnienia dawkować sobie łagodnie.

 

Komplikacje z żeglowania w tym rejonu Bałtyku wynikają nie tyle z trudnych warunków nawigacyjnych czy meteorologicznych, co z dużego natężenia ruchu statków lecących na Kanał Kiloński – ten najczęściej uczęszczany kanał morski można uznać za handlowe wrota Bałtyku.

 

Starałem się znaleźć ostatnio właściwe porównanie dla odzwierciedlenia stosunku wielkości jachtu i statku. Na myśl nasuwają się oczywiście przykłady motoryzacyjne. Przemierzanie trasy przypomina szukanie przerwy w ruchu na powolnej autostradzie z ograniczeniem prędkości do 40 km/h, by przekroczyć ją trójkołowym rowerkiem. Na torze przeznaczonym dla wielkich statków – to one mają pierwszeństwo.

 

Ciężko oddać emocje towarzyszące mijaniu wielkiego kontenerowca. Aby zrozumieć ten ogrom… wyobraźcie sobie, że jedziecie fiatem 125p, a w Waszą stronę sunie powoli dwupiętrowy dom, no albo mały blok. Stateczki wydają się płynąć co prawda spokojnie i łagodnie, jednak coraz bardziej realna bliskość kilkusetmetrowego giganta zawsze budzi respekt. Zwłaszcza, że panujące warunki atmosferyczne często nie pozwalają na jednoznaczną ocenę odległości.

…mokro…

By on maj 13, 2014

Nocne wachty

By on maj 13, 2014

Przed nocą założyliśmy na grota drugi ref. Zostawiliśmy w pełni rozwiniętą genuę – z dwóch względów. Po pierwsze ze zrolowanym przednim żaglem traci się dobrych parę stopni przy kursie na ostro i halsówka beznadziejnie się wydłuża. Po drugie, w razie potrzeby można łatwo zrolować genuę bez specjalnego wysiłku.   Na noc podzieliliśmy się na trzy wachty, w układzie: jedna osoba za...

Przed nocą założyliśmy na grota drugi ref. Zostawiliśmy w pełni rozwiniętą genuę – z dwóch względów. Po pierwsze ze zrolowanym przednim żaglem traci się dobrych parę stopni przy kursie na ostro i halsówka beznadziejnie się wydłuża. Po drugie, w razie potrzeby można łatwo zrolować genuę bez specjalnego wysiłku.

 

Na noc podzieliliśmy się na trzy wachty, w układzie: jedna osoba za sterem, jedna na stendbaju w kokpicie (ręce do pracy), jedna śpiąca w cieplutkiej kabinie. Poszczególne funkcje każdy z nas pełnił przez dwie godziny. Było męcząco – przede wszystkim przez szkwały przechylające jacht oraz niepokojąco bliskie statki i farmy wiatrowe. Zmęczenie objawiło się dopiero nad ranem. Nie jesteśmy jeszcze ultraodporni na chorobę morską, zdarzają się mdłości.

 

Usiane wiatrakami morze działa nocą hipnotycznie. Ustawione w równiutkie rzędy, migające w idealnie równym tempie wyglądają trochę jak światła w mieście z Blade Runnera. O poranku i wiatr i fala osłabły, dostaliśmy więc szansę, żeby nieco odespać.

 

Przed samym wejściem do Fiordu Kilońskiego, złapała nas mała burza. Widząc co się szykuje zarefowaliśmy się szybko. Na szkwałach powiewało do siedmiu, padał deszcz pomieszany z gradem, a fala szybko urosła do czwórki. Szczerze mówiąc trochę mnie to nawet ucieszyło, była to bowiem świetna okazja by wypróbować zakupione w Castoramie gogle (sprawdziły się). Na początku myśleliśmy, żeby przeczekać – jednak po kilkudziesięciu minutach, uznaliśmy, że warunki są stabilne i zdecydowaliśmy się wejść na wody fiordu.

…ciemno…

By on maj 13, 2014

Kilonia

By on maj 13, 2014

Przed samym wpłynięciem, gdzieś w okolicach powitalnego U-boota spotkaliśmy Energę – jacht Gutka z kilkoma osobami na pokładzie. Pewnie tak samo jak my, zastanawiali się kto płynie na łódce naprzeciwko. Nie jestem też przekonany czy Gutek nie uważa mnie za swojego psychofana. Pierwszy raz spotkałem go i poprosiłem o zdjęcie na Kolosach (opublikowane na naszym profilu). Później kilkakrotnie...

Przed samym wpłynięciem, gdzieś w okolicach powitalnego U-boota spotkaliśmy Energę – jacht Gutka z kilkoma osobami na pokładzie. Pewnie tak samo jak my, zastanawiali się kto płynie na łódce naprzeciwko. Nie jestem też przekonany czy Gutek nie uważa mnie za swojego psychofana. Pierwszy raz spotkałem go i poprosiłem o zdjęcie na Kolosach (opublikowane na naszym profilu). Później kilkakrotnie zdarzało mi się natknąć na Gutka przy okazji różnych wizyt w gdańskich sklepach żeglarskich, a już wtedy przyglądał się podejrzliwie. Dwa tygodnie temu nieustannie wpadałem na niego przypadkowo podczas targów Wiatr i Woda, co tylko podkręcało wizerunek stalkera. Gdyby wtedy w Kilonii zobaczył, że to ja płynę jachtem po drugiej stronie, zapewne zgłosiłby temat na Polizei i załatwił zakaz zbliżania się. :)

 

Kilonia przywitała, ugościła i pożegnała nas właściwie tym samym – DESZCZEM. Po reakcji ludzi na FB na nasz pierwszy kiloński post, poszperaliśmy w necie. Dowiedzieliśmy się, że w mieście pada przeciętnie dwadzieścia jeden dni w miesiącu. Dzięki temu Kilonia wręcz wybucha zielenią. Wokół jest mnóstwo parków, drzew, ogrodów. Z drugiej strony wszystko ogranicza szary beton bałtyckiego bulwaru, na którym leżaki do opalania wyglądają dość zabawnie.

 

W samym mieście czuć akademicki klimat. Nie widzieliśmy wieżowców, gigantycznych galerii handlowych czy rozległej industrialnej przestrzeni. Centrum to dziwaczna kombinacja starego miasta z architekturą z lat 80-90-tych, która obecnie wygląda już na przestarzałą.
Wędrując na nadbrzeże – przechodząc ulicami, raz podobnymi do tych znanych z filmowych amerykańskich suburbiów, kiedy indziej przypominających bardziej sopockie dzielnice willowe, usłyszeliśmy dźwięki imprezy. Ludzie lubią się tu bawić i biegać. Po szybkim rozważeniu wszystkich za i przeciw, skusiliśmy się na świetne – jakkolwiek to brzmi – bananowo-pszeniczne piwo oraz pizzę z pizzerii „San Remo”. Biegania nie było. Pizza pyszna.

 

Na sam koniec – w ramach wisienki na żeglarsko-kilońskim torcie – wspomnę, że podczas tych pierwszych dwóch tygodni zdarzyło nam się pić morską wodę wprost z jachtowych filiżanek czy też suszyć mapy zalane potopu w toalecie. To już jednak zupełnie inna historia (do opowiedzenia przy bananowym-pszenicznym).

 

map_w2

…i znowu mokro

By on maj 13, 2014

comments powered by Disqus
Partnerzy projektu: sennheisergdy_logo sailservice_logo_partnerswind_logo_partnerscodezero_logo_partnersnord_boat_small    

Patroni medialni:


Zagle_logo_rtb      Podroze_logo_rtb            RG logo
Di solito, i piedi diventano freddi e una sensazione di bagnato può essere sentito. Ma, questo paio di stivaletti è stato progettato Ugg scontati prudenti le decisioni di sottoscrizione cura, in modo da ottenere tutta l'intimità e la secchezza si dovrebbe. Gli stivali vi aiuterà anche a stoppino via l'umidità permettendo quindi quantità aria libera. Questo non significa che replica borsetta molto a buon mercato. Invece, erano Chanel borsa budget mila. Tuttavia, come il prezzo medio che sono di una borsa Chanel fino a $ 200. Ugg outlet Riceverete le caratteristiche, versatilità, questi vantaggi regolarmente pecore e struzzi, non di pelle marchio Chanel. Questo è importante, non tutti firmati a buon mercato borse chanel e spendere più di 1.000 dollari USA. Esempi del progettista attuale borse Chanel basso un gran numero. Ugg Saldi Dammi il miglior consiglio con la valvola prima di investire in "prezzo originale, sostenendo che molto più ragionevole. Borsa Chanel buona copia, infatti, confrontare l'originale e la copia, il divario tra voi.