Google PlusFacebookTwitter

I screama, you screama, we all screama for ICECREAMa

By on cze 24, 2014

Saint Malo to port o piracko-korsarskiej tradycji. Właśnie w nim zawiązuje się akcja awanturniczej książki „Sokół i Jaskółka”. Gdzieś ciągle pod powiekami miałam wizję zbudowaną przez Akunina. Bałam się trochę, że konfrontując ją z mdłą lub skomercjalizowaną codziennością, zafunduję sobie spore rozczarowanie. Kiedy jednak zobaczyłam strzeliste kontury miasta wyrastające ponad...

Saint Malo to port o piracko-korsarskiej tradycji. Właśnie w nim zawiązuje się akcja awanturniczej książki „Sokół i Jaskółka”. Gdzieś ciągle pod powiekami miałam wizję zbudowaną przez Akunina. Bałam się trochę, że konfrontując ją z mdłą lub skomercjalizowaną codziennością, zafunduję sobie spore rozczarowanie. Kiedy jednak zobaczyłam strzeliste kontury miasta wyrastające ponad potężnymi murami, wyobrażenie i rzeczywistość zlały się w jedno. Rozczulił mnie zapomniany antykwariat z marynistycznymi książkami i pocztówkami. Rozbawiły koszulki z nadrukami szturmowców i Jody pod krawatem. Powalił widok fortyfikacji, na które można wejść suchą stopą jedynie podczas odpływu. Zaciekawiła podsłuchana rozmowa dwóch młodych Anglików na temat Wichrowych Wzgórz, kiedy wspinaliśmy się na malowniczy punkt widokowy.* Chłodna, wyniosła architektura Saint Malo z jej tajemniczymi zaułkami, wciągała i kusiła. Zanęcała do dalszej eksploracji.

 

W mieście za murami pierwszego dnia wędrując wśród wysokich kamienic trafiliśmy do niepozornej knajpki, w której sprzedawano najlepsze kawowe lody na świecie. Próbowaliśmy też innych smaków i były absolutnie nadzwyczajne. Kokosowe zawierały drobiny orzechowej pulpy, a niektórzy doszukiwali się w nich uszlachetniających, dalekich nut białej czekolady. Sorbety były gęste, owocowe i odświeżające. Pistacjowe miały bajeczną, kremową konsystencję (o bogactwie smaku nie wspominając). Jednak wszystkie ustępowały intensywnej kawowej mieszance z ogromnymi płatami słonawego karmelu. Nawet zaprzysięgli wrogowie mrożonej neski ulegli ich dekadenckiemu urokowi.

 

Kiedy mieliśmy odpływać dopadł mnie dziwny niepokój. Pomyślałam, że już nie znajdziemy tak dobrych lodów. Nasze życie od tej pory będzie puste i wypełnione jałowymi poszukiwaniami z założenia skazanymi na klęskę. Ciszę mych mrocznych przewidywań przerwał Mateusz – okazało się, że patrząc na oddalające się Saint Malo zmaga się z identycznym lękiem i poczuciem niepowetowanej straty.

Harfa na wózku

By on cze 24, 2014

Gryźć, czy nie gryźć ?

By on cze 24, 2014

Kolejnym portem na trasie było małe miasteczko o nazwie Lézardrieux. Po zacumowaniu i podłączeniu prądu zobaczyliśmy kolejną łódkę zbliżającą się do mariny. Rozponaliśmy naszych sąsiadów z Saint Malo żeglujących z szorstkowłosym, śmiesznym pieskiem (wzorując się na terminologii stosowanej przez Krzyśka – typowym obrzydlakiem), na którego wołają Willi. Starsze małżeństwo z Niemiec – pływają...

Kolejnym portem na trasie było małe miasteczko o nazwie Lézardrieux. Po zacumowaniu i podłączeniu prądu zobaczyliśmy kolejną łódkę zbliżającą się do mariny. Rozponaliśmy naszych sąsiadów z Saint Malo żeglujących z szorstkowłosym, śmiesznym pieskiem (wzorując się na terminologii stosowanej przez Krzyśka – typowym obrzydlakiem), na którego wołają Willi. Starsze małżeństwo z Niemiec – pływają przez większą część roku. Najlepszy znany mi pomysł na emeryturę.

 

Rano Mateusz wyskoczył na ląd w poszukiwaniu lokalnych produktów, które mogłyby posłużyć nam za śniadanie. Przytargał ze sobą torbę wypełnioną chrupiącymi bagietkami, dwoma rodzajami koziego sera, soczystymi pomidorami, nieprzyzwoicie słodkimi i dojrzałymi morelami. Na końcu wyciągnął trzy świeże ostrygi – chciał poćwiczyć otwieranie ich ostrych muszli i zafundować śmiałkom nie byle jaką atrakcję kulinarną.

 

Początkowo nikt nie pchał się na ochotnika do próbowania surowych, glutowatych, morskich specjałów. Mateusz więc sam przetestował jakość zakupionego towaru. Po nim na pierwszy ogień zgłosił się Paweł. W wyniku jego entuzjastycznej recenzji, sama postanowiłam zjeść ów specjał. Ostryga została skropiona sokiem z cytryny i posypana pieprzem, a wcześniej oddzielona od muszli tak, aby dało się ją bez problemu wypić. Podobno nie należy ostryg przeżuwać, tylko od razu połknąć w całości. Jednak nie oparłam się pierwotnemu instynktowi – przegryzłam, co było bardzo złym pomysłem. Natychmiast się zreflektowałam i zastosowałam do ogólnie przyjętej instrukcji jedzenia ostryg. Smakowało jak oryginalne połączenie jeziora z surową małżą. Na tyle oryginalne, że raczej nie chcę szybko ostrygowej uczty powtarzać…

 

Brest – początek lata!

By on cze 24, 2014

Samo miasto jest dość duże, tak jak Hawr zostało praktycznie w całości odbudowane po wojnie, więc ma zupełnie inny charakter niż Saint Malo. Przypłynęliśmy do Brestu na sobotę, żeby zatopić się w nocnym fetowaniu letniego przesilenia.   Wraz z licznymi grupami młodych Francuzów zaopatrzyliśmy się w zapas wina z supermarketu i ruszyliśmy do Parku Kennedy’ego, gdzie miały odbywać się...

Samo miasto jest dość duże, tak jak Hawr zostało praktycznie w całości odbudowane po wojnie, więc ma zupełnie inny charakter niż Saint Malo. Przypłynęliśmy do Brestu na sobotę, żeby zatopić się w nocnym fetowaniu letniego przesilenia.

 

Wraz z licznymi grupami młodych Francuzów zaopatrzyliśmy się w zapas wina z supermarketu i ruszyliśmy do Parku Kennedy’ego, gdzie miały odbywać się rockowe koncerty. Muzyka była wszędzie. W całym mieście poustawiano sceny, na których występowały zespoły grające folk, pop, techno, hip-hop, reagge oraz dźwięki trudniejsze do sklasyfikowania.

 

W końcu gdzieś o północy porzuciliśmy wysiedziany fragment trawnika, który był naszą zieloną bazą do wypadów po przekąski i pod scenę (gdzie nawet część ekipy odważyła się dołączyć do kilku okularników rozkręcających pogo). Ruszyliśmy więc zatłoczonymi ulicami w stronę mariny. Główna droga zamieniła się kolorowy deptak wypełniony młodzieżą świętującą nadejście lata. Na naszych oczach rozgrywały się też dramaty – niekończąca się kolejka po hamburgery doprowadzała spoconych pracowników fastfoodu niemal do szaleństwa, jakaś nastolatka płakała w objęciach swojego wyluzowanego chłopaka szepcząc gorączkowo coś co nie robiło na nim odpowiedniego wrażenia, ktoś się zgubił, jakieś dziecko po przedawkowaniu waty cukrowej wrzeszczało w niebogłosy. Reszta dobrze się bawiła. Postanowiliśmy nie stać w kolejce, nie gubić się, nie płakać i nie jeść cukru, tylko popłynąć z prądem. Wmieszaliśmy się w tłum i jedno z nas od niechcenia kopnęło pustą butelkę po coli walającą się na ulicy. Druga osoba podbiegła wykopując plastikową piłkę z fantazyjnym rozmachem. Wtedy w oczach naszych załogantów zaświeciły się diabelskie ogniki i już cała trójka czy czwórka ruszyła w pogoń za butelką. Futbolowe szaleństwo okazało się być zaraźliwe – niektórzy Francuzi nagle dołączali do gry i próbowali nas okiwać. Radosna gonitwa ściągała powszechną uwagę i nikogo nie pozostawiała obojętnym – jedni biegli, żeby chociaż na chwilę wyrwać się na prowadzenie, ktoś kibicował, inni tylko uśmiechali się z lekką zazdrością.

 

Tak dotarliśmy do szerokich schodów, u stóp których rozłożyli się potrząsający pokojowo dredami zwolennicy reagge. Butelka natychmiast została zapomniana na rzecz rozkołysanych tańców ulicznych. Natchnione pląsy spowodowały nieusuwalne uszkodzenie damskiego sandałka. Jednak w ślad za jego odpowienio zdystansowaną właścicielką, nikt się nad nim przesadnie nie rozczulał. Kiedy odchodziliśmy przyjacielscy wyznawcy Marleya o hebanowej skórze wzruszeni spontanicznym tańcem naszych gibkich ciał, starając się robić smutne miny, machali jeszcze długo na pożegnanie.

 

* Potem kiedy dorwałam się do YOU TUBE’ a, męczyłam współzałogantów teledyskiem Kate Bush pląsającej na trawie w zwiewnej czerwieni i nawołującej Heathcliffa.

 

map_w7

Noc Kupały

By on cze 24, 2014

comments powered by Disqus
Partnerzy projektu: sennheisergdy_logo sailservice_logo_partnerswind_logo_partnerscodezero_logo_partnersnord_boat_small    

Patroni medialni:


Zagle_logo_rtb      Podroze_logo_rtb            RG logo
Di solito, i piedi diventano freddi e una sensazione di bagnato può essere sentito. Ma, questo paio di stivaletti è stato progettato Ugg scontati prudenti le decisioni di sottoscrizione cura, in modo da ottenere tutta l'intimità e la secchezza si dovrebbe. Gli stivali vi aiuterà anche a stoppino via l'umidità permettendo quindi quantità aria libera. Questo non significa che replica borsetta molto a buon mercato. Invece, erano Chanel borsa budget mila. Tuttavia, come il prezzo medio che sono di una borsa Chanel fino a $ 200. Ugg outlet Riceverete le caratteristiche, versatilità, questi vantaggi regolarmente pecore e struzzi, non di pelle marchio Chanel. Questo è importante, non tutti firmati a buon mercato borse chanel e spendere più di 1.000 dollari USA. Esempi del progettista attuale borse Chanel basso un gran numero. Ugg Saldi Dammi il miglior consiglio con la valvola prima di investire in "prezzo originale, sostenendo che molto più ragionevole. Borsa Chanel buona copia, infatti, confrontare l'originale e la copia, il divario tra voi.